|
Zęby zjedzą na czekaniu3 lata - tyle na protezę zębową musi czekać mieszkaniec Darłowa. W pozostałej części regionu jest tylko nieco lepiej. Darmowa proteza przysługuje każdemu dorosłemu raz na pięć lat. Pracownie protetyczne wykonują ją w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. - Z przyznanymi mi limitami robię - że tak powiem - czterech i pół pacjenta na miesiąc - wyjaśnia Bogdan Redlicki, stomatolog z Darłowa. - Ponieważ w tej chwili mam zapisanych około trzystu osób, to jeśli teraz ktoś się do mnie zgłosi, umówię go na wizytę tak mniej więcej na 2008 rok. Lepiej, czyli "nie tragicznie” W Darłowie pacjenci mają najgorzej. Ale nawet tam, gdzie jest lepiej, trudno mówić, że jest dobrze. - Wszystko zależy też od tego, czy wykonujemy protezę częściową czy kompletną - tłumaczy Agata Bojar-Machowska z przychodni w Będzinie. Trafiają się pacjenci z małymi brakami i wtedy wystarczy proteza częściowa, mniej czasochłonna. - Czasem też ta kolejka idzie szybciej, bo ktoś się wykrusza: można się bowiem zapisać do kilku pracowni i wykonać protezę tam, gdzie kolejka jest krótsza - mówi lekarka. Tu kalendarz zapisów na 2005 rok jest pełen. Ci, którzy zgłoszą się teraz, przyjęci zostaną za jakieś 12 miesięcy; tak samo jest w Barwicach. W koszalińskiej Poliklinice protezę dostaniemy w czerwcu... 2006 roku.
Gorsze zasady Ale czasem oczekiwanie w kolejce może się wydłużyć. Niektóre osoby - na przykład z poważnymi zaburzeniami układu pokarmowego - pracownia musi obsłużyć poza kolejnością. - Przychodzą ze zleceniem z Narodowego Funduszu Zdrowia i wtedy takiego pacjenta przyjmujemy od razu. A ogonek zapisanych czeka - mówi Witold Cebula, stomatolog z Polanowa. Tu na wizytę czeka się od 12 do 14 miesięcy. - Wcześniej to szło nieco szybciej, bo zasady punktowania naszych usług nie były takie sztywne. I wtedy można było przesuwać punkty z innych, mniej obłożonych pacjentami dziedzin na te deficytowe - czyli na przykład na protezy. Ale od 2004 to się skończyło - wyjaśnia Witold Cebula.
|
Co pozostaje pacjentowi? Do wyboru ma kilkunastomiesięczne - a to i tak w najlepszym wypadku - życie z brakami w uzębieniu albo... wydatek od 500 zł do 1200 zł. Są też tacy, którzy są w stanie wydać nawet 2,5 tys. zł! - Ale na to decydują się naprawdę nieliczni - zgodnie mówią protetycy. - Jak już ktoś przychodzi do przychodni, to dobrze wie, ile poczeka na protezę "na kasę”. I wybiera czekanie, bo nie stać go na takie wydatki. W prywatnej pracowni - gdzie za wszystko musimy zapłacić oczywiście z własnej kieszeni - na protezę czeka się do 2 tygodni.
Opinia – Każdy z naszych sześciu lekarzy może wykonać zaledwie po jednej protezie na miesiąc – wyjaśnia Lucyna Siadak, kierownik Lekarskiej Spółdzielni Pracy w Koszalinie. – Jeśli więc ktoś ma braki zarówno w szczęce, jak i w żuchwie, to proteza dla takiej osoby wyczerpuje limit na dwa miesiące. Na 2005 rok w tej przychodni na protezy zapisanych zostanie tylko ok. 60-70 pacjentów. – Reszta, jak znam życie, będzie szukać miejsca gdzie indziej. Na usługę prywatną decyduje się mało kto. W ten sposób społeczeństwo robi się nam stomatologicznie zaniedbane – kończy Lucyna Siadak.
|