Czy seksuolog jest potrzebny w epoce viagry?
19.05.2011.

dr_artur_nowakowski2Autor: Michał Zając

Rozmowa z doktorem Arturem Nowakowskim, seksuologiem i ginekologiem z 18 letnim stażem zawodowym, przyjmującym w Centrum Medycznym Falck przy ul. Mariańskiej 1 w Warszawie. Prywatnie zapalony rowerzysta i narciarz, czynny szkutnik i żeglarz, miłośnik dobrej książki.

 

- Panie doktorze, zacznijmy od pytania czy seksuolog w ogóle jest potrzebny w epoce viagry?

Artur Nowakowski: Zacznijmy od tego, że ktoś musi niebieską tabletkę przepisać. A są jeszcze jej odpowiedniki również niebieskie oraz pomarańczowe i białe. Poza tym, co tu dużo mówić, seksuologia to nie tylko zaburzenia erekcji u mężczyzn, kiedy to w bardzo wielu przypadkach leczenie kończy się przepisaniem wspomnianych tabletek. To również przedwczesny wytrysk, to anorgazmia u kobiet, zaburzenia bólowe u kobiet, obniżenie libido u ludzi, którzy w dzisiejszych czasach są zestresowani, zabiegani i po prostu zmęczeni. I to tutaj mamy duże pole do popisu. Pojawiają się coraz to nowe leki z pogranicza psychiatrii i seksuologii, i myślę, że ta specjalizacja ma dużą przyszłość.

- Jest Pan ginekologiem i seksuologiem. Dlaczego seksuologiem?

AN: Trochę to samo wyszło, tak się potoczyły moje losy zawodowe. Na pewnym etapie mojego życia pracowałem w Towarzystwie Rozwoju Rodziny, gdzie mogłem współpracować z profesorem Lwem Starowiczem, razem z nim prowadzić badania, zajmować się pacjentami. I to mnie zainteresowało. Zresztą to było jeszcze przed masowym wprowadzeniem na rynek sydenafilu i tadanafilu.  Muszę przyznać, że trochę się przyczyniłem do wprowadzenia tych leków na rynek, bo brałem udział w ich badaniach klinicznych. Stąd wzięło się moje zainteresowanie seksuologią i cały czas mam przekonanie, że w tej specjalizacji dużo jeszcze można zrobić.

- To czym właściwie jest seksuologia?

AN: Ja jestem lekarzem seksuologiem, a musimy odróżnić dwie rzeczy. Podejście lekarza i podejście psychologa do seksuologii. Zupełnie kim innym jest lekarz w seksuologii, a kim innym jest psycholog. Obaj są seksuologami, ale zajmują się zupełnie innymi sposobami leczenia. Psychologowie są od tego, żeby leczyć „dobrym słowem", psychoterapią i tutaj bardzo dużo można uzyskać. Psycholodzy nie mają jednak uprawnienia do wystawiania recept. I kiedy zawodzą metody behawioralne, czy tam gdzie trzeba wspomóc metody psychologiczne farmakologią, należy pacjenta zdiagnozować, wykluczyć inne choroby. Bardzo często zaburzenia sfery seksualnej wiążą się z innymi- somatycznymi. Jest ogromna grupa pacjentów, u których zaburzenia sfery seksualnej są objawem innych poważniejszych chorób. Dlatego tak ważna jest rola lekarza seksuologa, bo w zasadzie niekoniecznie Pacjent, który przychodzi i mówi, że ma zaburzenia erekcji dostaje viagrę i ona załatwi wszystkie jego problemy.  Warto jest spojrzeć na niego ogólnie, warto jest wykluczyć cukrzycę, wykluczyć inne choroby, które mogą te zaburzenia erekcji wywoływać. A to już zadanie lekarza, tego nie zrobi psycholog.

Podstawowa rzecz, o której warto wiedzieć. Zaburzenia erekcji o kilka lat poprzedzają miażdżycę lub zawał serca. Dlatego niebagatelizowanie problemu, rozpoczęcie leczenia lub choćby diagnostyki układu sercowo naczyniowego może uratować życie. Bo jest to pierwszy objaw. Chodzi o kaliber tętniczek. Najpierw zamykają się najmniejsze, czyli na przykład tętnica grzbietowa prącia. To powoduje zaburzenia erekcji i ten mężczyzna może mieć za kilka lat zawał serca. Dlatego ważne jest, nie tylko dla jego funkcji seksualnych, ale dla jego życia i zdrowia, aby zgłosił się do lekarza specjalisty, który będzie o tych zależnościach wiedział.

- Czy są statystyki mówiące o tym, jakie problemy zdrowotne powodują najczęściej zaburzenia w sferze seksualnej Polaków?

AN: Nasze krajowe statystyki niewiele różnią się od światowych. Niedawno ukazał się raport o seksualności Polaków pod redakcją profesora Starowicza. Wiadomo, że główne choroby związane z zaburzeniami sfery seksualnej to: przede wszystkim cukrzyca - i to są bardzo trudni do leczenia pacjenci - następnie miażdżyca naczyń, choroby psychiczne, SM .

- Idąc dalej tym tropem, kto powinien zapukać do gabinetu lekarza seksuologa?

AN: Każdy, kto zauważa, że jego życie seksualne zmienia się na gorsze. Oczywiście nie możemy diagnozować zaburzeń erekcji u mężczyzny, który współżyje kilka razy w tygodniu lub nawet kilka razy dziennie i raz na jakiś czas nie może uzyskać wystarczającego wzwodu. Pacjentem zajmujemy się wówczas, kiedy taka sytuacja występuje w większości prób podjęcia współżycia, mężczyznami, którzy mają przedwczesny wytrysk, kobietami, które mają obniżone libido, np. po zastosowaniu leków antykoncepcyjnych . Ten problem dotyczy nawet 10% użytkowniczek takich środków. Dość trudne jest rozróżnienie czy mniejsze potrzeby seksualne spowodowane są konkretną metodą antykoncepcyjną, czy jest to spadek napięcia seksualnego, a trzeba liczyć się z tym, że z biegiem czasu spada ono w każdym związku. I tutaj zaczyna się moja rola ginekologa seksuologa. Kolejna grupa pacjentek to panie z zaburzeniami bólowymi w trakcie współżycia. W takim przypadku rola ginekologa to ocena anatomii narządu rodnego, sprawdzenie czy nie ma przeszkód biologicznych, anatomicznych, które powodowałby ból lub nawet uniemożliwiały współżycie.

- A czy istnieje w seksuologii, wzorem innych specjalizacji, pojęcie grup podwyższonego ryzyka?

AN: Można wskazać osoby, które potencjalnie są narażone bardziej, jednak problem polega na czym innym. Otóż trudno jest prowadzić badania przesiewowe ukierunkowane na wyselekcjonowanie osób z problemami seksualnymi.

Często trafiają do nas osoby z zaburzeniami, u których okazuje się, że wystąpiły błędy w wychowaniu, ludzie z rodzin rozbitych rodzin, gdzie co najmniej jedno z rodziców nie wypełniało prawidłowo swej roli. To wszystko może być przyczyną zaburzeń seksualnych w dorosłym życiu. Oczywiście są odpowiednie tabele, kwestionariusze, które po wypełnieniu przez pacjenta i opracowaniu statystycznym ułatwiają dojście do źródeł problemu i odpowiednią diagnozę.  Mi jako lekarzowi nie przychodzi do głowy np. ankieta medyczna wypełniana w ramach Medycyny Pracy, w której przyszły pracownik opisywałby jakie są jego wzorce erotyczne, jak przebiega jego życie seksualne, określał poziom satysfakcji ze współżycia, model rodziny, w której został wychowany, zwierzał się, kim był dla niego ojciec, a kim matka.

Takie screeningi robimy podczas badań klinicznych lub naukowych. Mają one jednak znacznie mniejszy zasięg niż podczas badań wspomnianej Medycyny Pracy.

- Chyba też nie jesteśmy, jako społeczeństwo, gotowi na takie programy?

AN: Nie tylko my, nie tylko my! Generalnie rzecz ujmując do seksuologa trafia pacjent z problemem. Nie spotkałem się w trakcie swojej pracy z programem badań, mających na celu wczesne wykrycie i zapobieganie problemom w sferze seksualnej. Jako pewną formę profilaktyki potraktowałbym rolę naszą, lekarzy, w podnoszeniu świadomości. Społeczeństwo staje się coraz bardziej otwarte, coraz bardziej nowoczesne, a jednak, niestety, cały czas trafia do nas, lekarzy, wiele kobiet, które cierpią w milczeniu. Są one ofiarami wychowania, które wpoiło im, że współżycie to forma obowiązku wobec mężczyzny, a nie potrzeba wynikająca z samej istoty kobiecości. Na szczęście to się zmienia. Spotykam w swojej pracy coraz więcej kobiet świadomych swojej seksualności, świadomych swoich potrzeb, ba! dbających o siebie i swoje potrzeby.

- Kto częściej przychodzi do seksuologa, Polki czy Polacy?

AN: Zdecydowanie Polacy. Przynajmniej w wydaniu klinicznym seksuologii, z którym ja mam do czynienia. Natomiast w mojej równoległej specjalizacji - ginekologii - staram się, te tematy poruszać i często problemy ze sferą życia erotycznego ujawniają się podczas wizyty ginekologicznej. Także w całym życiu zawodowym mam więcej Pacjentek i im też udzieliłem większej pomocy, ale w gabinecie seksuologa częściej przyjmuję mężczyzn. Ma na to wpływ także nasza fizjologia. Kobiety z zaburzeniami sfery seksualnej są w stanie odbyć stosunek. U mężczyzn jest odwrotnie. Problem w tej sferze bardzo często uniemożliwia współżycie.

- Czy zatem możemy powiedzieć, ze mężczyźni są odważniejsi, bo nie boja się przyjść do lekarza i opowiedzieć o swoich problemach?

AN: Są na pewno bardziej zdeterminowani. A co do odwagi, to mężczyźni często przychodzą przysłani przez swoje partnerki.

- Jak postrzegają seksuologię pacjenci, a jak lekarze?

AN: Mamy tutaj różne doświadczenia. Pacjenci wymagają szybkiej i skutecznej pomocy, stąd też wymienione na początku naszej rozmowy tabletki, które przynoszą natychmiastowy efekt. Tutaj chciałbym obalić mit, że seksuolog jest od przypisywania kolorowych tabletek. Jestem lekarzem i moim zadaniem jest dokładnie zdiagnozować pacjenta, wykluczyć choroby lub rozpoznać organiczne przyczyny zaburzeń erekcji. Wykonanie badań hormonalnych, badań podstawowych jak choćby poziom cukru, cholesterolu, sprawdzenie stanu ogólnego, stanu naczyń pozwala na przepisanie pacjentowi odpowiednich leków i dawek.

- A lekarze innych specjalności?

AN: Jest coraz lepiej. Dobrze współpracuje się z ginekologami, dobrze współpracuje się z urologami. Od około 5, 6 lat wykłady z seksuologii są na kursach specjalizacji z ginekologii i to daje bardzo dużą zmianę na lepsze. Nowe pokolenie ginekologów jest przygotowane do pomagania i nie boi się rozmawiać o seksualności ze swoimi pacjentkami. Problemem starszych pokoleń ginekologów jest właśnie to, że rzadko nawiązują do zaburzeń tej sfery. Pacjentki oczekują pomocy od swojego lekarza, ale często same nie potrafią lub nie mają odwagi rozpocząć rozmowy, natomiast zapytane chętnie o tych problemach opowiadają i szukają pomocy. Idąc dalej, coraz więcej internistów i kardiologów kieruje swoich pacjentów do seksuologa. Myślę, że tutaj w Falck, gdzie mamy Centrum Medyczne z dobrymi internistami, z dobrymi specjalistami możemy z powodzeniem rozwinąć prowadzenie i leczenie pacjentów. Mamy bardzo dobrą bazę diagnostyczną - laboratoryjną i obrazową - możemy badać przepływy w naczyniach, czyli Dopplera tętnic i żył prącia.

- W jaki sposób zachęciłby Pan ludzi do tego, aby nie obawiali się skorzystać z porady seksuologa?

AN: Tak, jak każdy inny lekarz, seksuolog jest po to, by pomóc. Człowiek zdrowy to nie tylko człowiek zdrowy fizycznie, który chodzi, je, egzystuje samodzielnie, ale przede wszystkim człowiek spełniony pod każdym względem. Być zdrowym to znaczy być również spełnionym seksualnie.

- Mówiąc o satysfakcji, co daje Panu poczucie dobrze wykonanej pracy?

AN: Pacjenci, którzy wracają do mojego gabinetu i mówią „dziękuję Panie doktorze, naprawdę mi Pan pomógł". Kiedy słyszę, że moi pacjenci nie tylko ponownie zaczęli współżyć, ale zaczęli też czerpać z tego przyjemność. Kiedy dowiaduję się, że udało im się odbudować związek i teraz wspólnie spacerują, mają nowe hobby, coś ich na nowo łączy.

- A najtrudniejsze sytuacje?

AN: Najtrudniejsze sytuacje ... zależą od pacjentów. Jest bardzo trudno szybko wyleczyć starszego, schorowanego człowieka, który na domiar złego sam o siebie nie dba, a ma chorobę wieńcową, nadciśnienie, zaniedbaną cukrzycę. Taki pacjent przychodzi nie dlatego, że ma polineuropatię lub mikroangiopatię, tylko dla tego że ma zaburzenia erekcji i to jest dla niego jedyny problem. Nie rozumie, że powinien się leczyć ogólne, bo zaburzenia są efektem poważniejszych chorób.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.

Komentarze/y

Powered by AkoComment 2.0!