gazetapacjenta.pl
Niedziela, 20 maja 2012 r. Imieniny obchodzą: Aleksander, Bernardyn, Bazyli
Menu serwisu
Strona główna
Gazeta Pacjenta
Aktualności
Ogłoszenia drobne
........................................
Okiem pacjenta
Leki z apteki
Zioła i ziółka
Optyk radzi
Ciekawostki
Humor
Relaks
Kącik hormonalny
........................................
Lekarz radzi
Diagnostyka
Leczenie w Europie
Porady prawne
Ubezpieczenia zdrowotne
........................................
Deutsch
Turystyka i wypoczynek
Kontakt z nami
Reklama w serwisie
Linki
........................................
Polityka prywatności
Ankiety
Czy stosujesz suplementy diety?
 
Logowanie do serwisu





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Ty też możesz uratować czyjeś życie Drukuj Wyślij znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
25.02.2006.

Ty też możesz uratować czyjeś życie

Możesz jeździć najwolniej na świecie. Możesz mieć opinię drogowej ofermy. Możesz nawet nie mieć samochodu. Jednak w obliczu tragedii na drodze, to wszystko przestaje być ważne. Nie ma wykrętów - musisz uratować czyjeś życie. Bądź gotowy.

 Nie bójmy się udzielić pierwszej pomocy i nie zostawiajmy ratowanego samego.
Fot. Sławek Żabicki

Jedziesz pustą drogą, pada gęsty śnieg, z radia sączy się przebój Madonny, w samochodzie masz ciepło, mimo że na zewnątrz minus dziesięć. Pełen komfort. Nagle dostrzegasz coś w oddali. Zwalniasz i przyglądasz się uważniej. To wypadek! Samochód leży w rowie, wbity w przydrożne drzewo. Czujesz, że coś cię ściska w dołku, serce zaczyna mocniej bić. Co robić? Jesteś bliski paniki, ale wiesz, że musisz się zatrzymać i coś zrobić. Tylko co?!... Wysiadasz i w miarę zbliżania się do miejsca wypadku widzisz coraz więcej szczegółów - strużka krwi na szybie roztrzaskanego pojazdu, w środku chyba dwie, nie! - trzy osoby, nie ruszają się. Przez głowę przelatują ci obrazy jak kadry z urwanego filmu - sztuczne oddychanie, wyjmować ich z samochodu czy nie, jak ułożyć rannych? Wydaje się, że wszystko zapomniałeś. To nieprawda. Wszystko masz już w głowie. Wystarczy to tylko poukładać.

Pokonać stres

- To fakt, taka sytuacja jest bardzo trudna i stresująca - mówi psycholog Władysław Hałasiewicz. - Sam byłem trzy razy w życiu świadkiem takich zdarzeń i pamiętam swoje odczucia. W zderzeniu z taką sytuacją sprawność intelektualna człowieka spada, ogarnia nas niepewność co do własnych umiejętności i zdolności. To naturalna reakcja.

Zdaniem psychologa, dlatego właśnie tak ważne jest "przeuczenie wszelkich tego typu przypadków. Działa się wtedy automatycznie, nieco ponad świadomością, która mówi nam, że nie podołamy. - Rzadko zdarza się, że taka sytuacja mobilizuje, że ujawniają się w nas skłonności przywódcze i działamy ze zwiększoną energia intelektualną - dodaje Hałasiewicz. - Wszystko zależy od osobowości, ale większość z nas działa wtedy gorzej.

Zadbaj o własną skórę

Gdy jest się świadkiem wypadku, pierwszą rzeczą, jaką radzą zrobić zawodowi ratownicy, to zadbać o własne bezpieczeństwo. Nie można lecieć na ratunek, zapominając o zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Na początku włącz światła awaryjne we własnym aucie. Zaparkuj przed miejscem wypadku tak, aby ranni i ich samochód byli zabezpieczeni i osłonięci. Jeśli ofiara leży na jezdni, postaw swoje auto tak, aby nikt na nią nie najechał i abyś ty mógł działać bezpiecznie. Nocą załóż na siebie coś jasnego, najlepiej kamizelkę odblaskową z apteczki lub przyczep sobie jakiś materiał odblaskowy i używaj latarki. Wyślij zatrzymujących się innych kierowców lub świadków wypadku, aby ostrzegali nadjeżdżających kierowców oraz powiadomili służby ratownicze - wskaż konkretną osobę, która ma to zrobić. Ustaw trójkąty ostrzegawcze lub światła w odpowiedniej odległości od miejsca wypadku z obu stron. Wyjmij kluczyk ze stacyjki w uszkodzonym pojeździe i jeśli potrafisz, odłącz akumulator. W rozbitym samochodzie zaciągnij hamulce ręczne, włącz bieg lub zablokuj koła, spróbuj zabezpieczyć pojazd przed przewróceniem się.

"A" czyli udrożnienie

Specjaliści od ratownictwa medycznego stworzyli tzw. algorytmy postępowania dla laików, czyli osób niemających na co dzień styczności z medycyną ratunkową. Są one ułożone w schemat ABC. Punkt A (od ang. Airway - drogi oddechowe) składa się z kolejnych etapów. Najpierw "sprawdzenie przytomności - ratownik chwyta poszkodowanego za oba barki, delikatnie nimi potrząsa i zadaje proste pytania, np. - Co się stało? W przypadku, gdy nie ma żadnej reakcji, poszkodowany uznany jest za nieprzytomnego. Dalej "wezwanie pomocy - osoba, która stwierdziła, że poszkodowany jest nieprzytomny, wzywa pomoc. Następnie trzeba położyć osobę nieprzytomną na plecach. U osoby nieprzytomnej, położonej na plecach, dochodzi do zamknięcia górnych dróg oddechowych przez opadające siłą ciężkości język i nagłośnię. Dlatego trzeba umieć udrożnić drogi oddechowe.

 "B" czyli oddychanie

Punkt B (ang. breathing - oddychanie) polega na sprawdzeniu obecności oddechu - osoba ratująca sprawdza oddech dopiero po udrożnieniu dróg oddechowych. Ratownik pochyla swoją głowę nad twarzą poszkodowanego, kierując wzrok na klatkę piersiową i jednocześnie stara się usłyszeć szmer oddechowy, obserwuje ruch klatki piersiowej podczas oddychania, może też wyczuć ruch powietrza na swoim policzku. W przypadku braku oddechu wykonaj dwa wdechy. Każdy wdech powinien trwać około 1,5-2 sekund. Siła wdmuchnięcia powinna być niezbyt silna, jednak na tyle duża, by spowodować uniesienie klatki piersiowej. Po wykonaniu każdego wdechu, ratownik musi spoglądać na klatkę piersiową poszkodowanego, kontrolując jej ruchy. W czasie wdechu kątem oka obserwuje unoszenie się klatki piersiowej, a podczas wydechu głowę zwraca w kierunku klatki obserwują jej opadanie.

"C" czyli krążenie

Czas na punkt C (ang. circulation - krążęnie/tętno). W sytuacji gdy reanimacja prowadzona jest przez laika, wówczas nie sprawdza on tętna, tylko oznaki krążenia. Spowodowane jest to faktem, że są to czynności trudne do wykonania dla osoby niewprawnej. Ratownik pochyla się jak przy sprawdzaniu oddechu i obserwuje, czy są obecne ruchy oddechowe klatki piersiowej, czy poszkodowany połyka, czy porusza kończynami, a także obserwuje zabarwienie skóry. Ta czynność określona jest jako ocena oznak krążenia. Jeśli ofiara nie ma tętna centralnego (brak krążenia krwi) należy rozpocząć zewnętrzny masaż serca. Masaż serca prowadzi się w dolnej połowie mostka. Ratownik kładzie dwa palce - wskazujący i środkowy - na łuku żebrowym poszkodowanego i przesuwa je aż do kąta żebrowego (miejsca połączenia obu obu łuków żebrowych, tak, że jeden znajduje się nad wyrostkiem mieczykowatym, a drugi na rękojeści mostka. Tuż powyżej palców, ratownik przykłada rękę częścią dłoniową nadgarstka i nad nią drugą rękę. Zewnętrzny masaż serca należy prowadzić tylko przez przyłożenie części dłoniowej nadgarstka tak, aby miejsce przylegania na mostku było jak najmniejsze (w myśl zasady: przy tej samej sile, im mniejsza powierzchnia przylegania, tym większy efekt). Dla ułatwienia masażu serca - ręka leżąca od góry poprzez splecenie palców z dolną powinna odciągać je ku górze, aby nie przylegały do klatki piersiowej. Osoba niosąca pomoc znajduje się w odpowiedniej pozycji - klęka z boku poszkodowanego. Podczas wykonywania uciśnięć należy pamiętać, aby ręce były wyprostowane w stawach łokciowych. Dla większej skuteczności uciśnięć mostka wspomaga je swoim ciężarem ciała, tzn. pochyla się nad poszkodowanym, w taki sposób, żeby jego górna część tułowia znajdowała się nad klatką osoby nieprzytomnej. Najlepiej nie przerywać resuscytacji do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Jeśli wróci tętno i oddech, przerwij resuscytację, ale sprawdzaj tętno i oddech co 1-2 minuty.

Więcej zajęć na kursie

Policjanci przypominają, że w świetle przepisów świadek wypadku drogowego jest zobowiązany do udzielenia pomocy poszkodowanym. Nie chodzi jednak o kary. Ważna jest świadomość, że nasza pomoc może uratować komuś życie. - Każdy przyszły kierowca musi przejść szkolenie z zakresu udzielania pierwszej pomocy i musi zdać egzamin, na którym padają pytania z tej dziedziny - przypomina Gabriela Sikora, rzecznik pomorskiej policji. - Wiele zależy od wykładowców i egzaminatorów. Im większą wagę będą oni przywiązywać do tej tematyki, tym więcej będą umieć kierowcy. Według założeń reformy w szkoleniu liczba zajęć z pierwszej pomocy ma wzrosnąć z dotychczasowych 45 minut do czterech godzin. Oprócz teorii (oglądanie filmów instruktażowych, omawianie pytań egzaminacyjnych dotyczących postępowania w czasie wypadków) będą również ćwiczenia praktyczne. Kiedy nastąpi ta zmiana, jeszcze nie wiadomo. Najważniejsza rada jest prosta: nie bójmy się udzielić pierwszej pomocy i nie zostawiajmy ratowanego samego.

 Adam Skorupiński
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
tel. 059 848 81 31

 źródło: Głos Pomorza

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.

Komentarze/y

Powered by AkoComment 2.0!

 
Pogoda
Gdańsk
10°C
Gdańsk 10°C | Katowice 10°C | Kraków 10°C | Poznań 14°C | Rzeszów 11°C | Szczecin 14°C | Warszawa 12°C | Wrocław 10°C
REKLAMA
Advertisement
Najczęściej czytane
© 2004-2012 Gazeta Pacjenta
Opracowanie i utrzymanie TELEZET