|
Choroba, która się maskuje Lekarze wykrywają tylko 15 procent przypadków chorych na żółtaczkę typu C. W Polsce wiadomo o około 730 tys. takich osób, ale z pewnością żyje ich o wiele więcej - tyle, że bez świadomości tego faktu. A choroba powoli niszczy ich wątroby.
Wirusowe zapalenie wątroby typu C (HCV) w większości przypadków ma przebieg skryty, bezobjawowy. Zmęczenie czy osłabienie, które bywają symptomami choroby, łatwo - ale błędnie - przypisać postępującemu wiekowi lub stresom. Żółtaczka jako objaw występuje rzadko. Dlatego też często się zdarza, że zakażony trafia do lekarza w zaawansowanym stadium choroby. - Bywa, że choroba zostaje odkryta przypadkiem, w trakcie badań kontrolnych - mówi Jolanta Wolińska, ordynator oddziału zakaźnego w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie. - Jednak diagnoza to wcale nie wyrok. Dziś WZW typu C można leczyć, i to skutecznie.
Diagnoza i co dalej? Aż 15 do nawet 30 proc. chorych eliminuje wirusa bez jakiegokolwiek leczenia. - U pozostałych pacjentów rozwija się przewlekłe zapalenie wątroby. Nieleczone doprowadza do marskości wątroby, a nawet raka - przestrzega ordynator oddziału zakaźnego. Dlatego tak ważne jest jak najwcześniejsze wykrycie zakażenia i zgłoszenie się do poradni hepatologicznej (chorób zakaźnych). Najnowocześniejszą i najbardziej skuteczną metodą leczenia jest terapia interferonowa w połączeniu z rybawiryną. - Skuteczność leczenia wynosi nawet 61 procent - ocenia Jolanta Wolińska. W zależności od genotypu wirusa HCV (jednego z sześciu możliwych) leczenie trwa 24 lub 48 tygodni. Chorzy zazwyczaj muszą korzystać z drugiego, dłuższego rodzaju terapii. Zdarza się, że po kilku miesiącach trzeba ją powtarzać.
Medycyna posuwa się naprzód Z terapii skojarzonej chorzy mogą jednak korzystać dopiero od lat 90-tych. Wcześniej leczenie polegało na odpoczynku i podawaniu preparatów wspomagających pracę uszkodzonej wątroby. Terapia skojarzona natomiast walczy bezpośrednio z wirusem! Specjaliści wciąż starają się poprawić skuteczność już stosowanych preparatów - z jednej strony - i wynaleźć nowe, działające samodzielnie. Trwają też prace nad stworzeniem szczepionki - czyli środka zapobiegającego zakażeniu HCV. Naukowcy przypuszczają, że szczepionka powinna być wynaleziona w ciągu najbliższych 10 lat.
Jak rozpoznać objawy? Niestety, WZW typu C długo się maskuje się i przebiega w sposób praktycznie bezobjawowy. Wiele osób zakażonych tym wirusem nie ma objawów i nie czuje się źle. Jedynie co 3 osoba zakażona odczuwa jakiekolwiek dolegliwości, które na dodatek nie wskazują na związek z wątrobą. Są to najczęściej: bóle mięśniowo-stawowe, osłabienie, nudności, trudności z koncentracją, zmiana zabarwienia moczu, świąd skóry, niepokój. Jeśli mamy podejrzenie zachorowania, to potwierdzą to specyficzne przeciwciała w surowicy krwi (anty-HCV). Nawet do 50 proc. zakażeń przebiega przewlekle. Ponieważ chory nie wie o swoim zakażeniu, nie przeciwdziała jego skutkom. A efekt jest taki, że po 20-30 latach choroby dochodzi do marskości wątroby. Zakażenie wirusem typu C jest również czynnikiem ryzyka raka wątroby.
Jak się zakażamy HCV? - w czasie leczenia szpitalnego (przy przetaczaniu krwi, endoskopii, dializach) - w trakcie porodów (z matki na dziecko - ryzyko wynosi 3-6 proc.) - w trakcie zabiegu stomatologicznego oraz tatuowania i piercingu, jeśli nie zostały zachowane niezbędne warunki higieniczne - drogą seksualną (ryzyko bardzo znikome)
Spotkajcie się! Chorzy na wirusowe zapalenie wątroby typu C nie muszą się ze swoim problemem zmagać samotnie. W Koszalinie właśnie tworzy się Stowarzyszenie Pomocy Chorym na HCV Prometeusze; zainteresowani (lub chcący dowiedzieć się więcej) proszeni są o telefonowanie pod numer 0 509 923 317.
(paz)
źródło: Głos Pomorza Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |