|
Rodzice płacą, choć nie powinni  Za badania stawów biodrowych niemowląt w Słupsku trzeba płacić. W Gdańsku są one darmowe, bo tam dyrektorzy placówek służby zdrowia chcą kompleksowo opiekować się pacjentami i potrafią lepiej zorganizować pracę. "Agnieszka Zielińska, mama małego Kamila, płaciła za badania stawów biodrowych chłopca. - Chciałabym mieć możliwość swobodnego dostępu do gwarantowanych świadczeń medycznych. W końcu na ten cel idą nasze składki zdrowotne. "
Badanie polega na ultrasonograficznym prześwietleniu stawów biodrowych. Ta kontrola zapobiega utykaniu dzieci, kiedy zaczynają chodzić. - Sprawa diagnozowania stawów biodrowych dzieci jest bardzo dla nich ważna - mówi ortopeda Andrzej Perchel. - Niestety, nikt się tym nie przejmuje. Badanie jest obowiązkowe i każde dziecko powinno je przejść za darmo. W Słupsku nie jest to możliwe. Bezpłatne badania mógłby wykonywać jedynie Miejski Zakład Opieki Zdrowotnej, który prowadzi poradnię urazowo-ortopedyczną. - To od dyrektorów placówek zależy, jak zorganizują pacjentom dostęp do świadczeń medycznych i jak podzielą przyznane przez nas pieniądze - mówi Olga Krzyżyńska z Narodowego Funduszu Zdrowia w Gdańsku. Dyrektor Jerzy Iwaszko nie stworzył jednak poradni preluksacyjnej, tłumacząc, że dostał zbyt mało pieniędzy na poradnię urazowo-ortopedyczną i nie może z jej budżetu wydzielić pieniędzy na badanie niemowląt. - Będziemy się starać o więcej pieniędzy - mówi Mariola Rynkiewicz, dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Miejskiego w Słupsku. - Zorganizowanie takiej poradni jest skomplikowaną sprawą, bo sanepid wymaga od publicznych placówek osobnego aparatu z głowicą do badania stawów biodrowych. To oznacza kupno nowego aparatu USG. Do budynku musi być oddzielne wejście dla matek z dziećmi, bo maluchy nie mogą czekać w kolejce z dorosłymi. Będziemy się jednak przymierzać do zorganizowania poradni preluksacyjnej, być może w przychodni przy ulicy Tuwima. Bezpłatne badania można zrobić za to w Gdańsku. Tam działają poradnie preluksacyjne przy poradniach urazowo-ortopedycznych. - Radzimy sobie, mimo że wcale nie mam większego kontraktu - mówi Mirosław Domosławski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. - Wolę, żeby pacjent otrzymał w mojej placówce kompleksową opiekę, niż biegał po mieście w poszukiwaniu specjalisty. Może przez to obsłużymy mniej pacjentów, ale zapewniamy im komfort i jakość. Wszystko zależy od chęci i organizacji pracy. Dojazd do Gdańska słupszczanom jednak się nie opłaca, a w Słupsku za wizytę trzeba płacić. Biodra sprawdza się zwykle dwa razy. To wydatek około stu złotych. Nie wszystkich na to stać. Wiele dzieci, szczególnie z ubogich rodzin, nie jest diagnozowanych. Jeśli ich stawy biodrowe są niewłaściwie zbudowane, dzieciom grozi kalectwo.
|
Małgorzata Budnik-Żabicka
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
tel. 842 42 60
źródło: Głos Pomorza Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |