|
Ostrożnie nad wodą  Skok do nieznanej wody może skończyć się tragicznie Z roku na rok zwiększa się liczba wypadków. Powodem utonięć i kalectwa jest najczęściej brawura i przecenianie własnych umiejętności pływackich. Płytka wyobraźnia prowadzi do nieszczęścia
Kamil z Ustki miał 16 lat, kiedy założył się z kolegami, że skoczy z samego szczytu mostu do Słupi. - Starsi koledzy skakali bez żadnego problemu - mówi 45-letni obecnie mężczyzna na wózku. - Dla mnie to miał być pierwszy skok i koledzy mówili, że będę cieniasem jak nie skoczę. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że się zdecydowałem. Opinia kolegów wydawała mi się wtedy bardzo ważna. Niestety szybko się przekonałem, że zostawili mnie po nieudanym skoku na pastwę losu. Po operacji i fakcie, że reszt życia spędzę na wózku świat się dla mnie zawalił. Na szczęście spotkałem później ludzi, dla których warto jest żyć. Zdaniem ratowników wielu podobnych tragedii można uniknąć. Twierdzą, że niezbędne jest uświadamianie młodzieży o zagrożeniach związanych z wodą oraz uczenie jej pływania, podstawowych umiejętności samoroatownictwa oraz elementarnej wiedzy z zakresu udzielania pomocy. - Młodzi ludzie nie powinni skakać do nieznanej wody - mówi Zbigniew Grabda, szef słupskiego WOPR. - Skoki do wody wymagają umiejętnośći, ale również rozwagi i myślenia. Powszechne przeszkolenie w tej dziedzinie mogłoby sprawić, że wśród wypoczywającej nad wodą młodzieży zaczną pojawiać się osoby rozsądne, kompetentne i prawidłowo reagujące w razie wypadku. Właśnie w tym celu po raz kolejny prowadzona będzie kampania edukacyjna "Płytka wyobraźnia, która potrwa do końca sierpnia. W tym okresie podczas wakacji najczęściej dochodzi do tego typu tragedii. Na przykład blisko dwie trzecie pacjentów Stołecznego Centrum Rehabilitacji w Konstancinie stanowią latem chłopcy i młodzi mężczyźni w wieku 13-25 lat, którzy, skacząc do wody, uszkodzili rdzeń kręgowy w odcinku szyjnym. Uszkodzenie ma często charakter porażenia rdzenia kręgowego prowadzącego do paraliżu górnych i dolnych kończyn. Są to urazy powodujące nieodwracalną utratę sprawności ruchowej. Głupota kończy się na wózku Przez lekkomyślność i brawurę dochodzi do życiowych tragedii, nawet do całkowitego porażenia czterech kończyn. Wzrost liczby wypadków w czasie wakacji wynika między innymi z braku opieki ze strony rodziców i opiekunów. Nieszczęśliwym zdarzeniom sprzyjają zarówno kąpiele samotne, jak i w grupie - zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Niebezpieczne są także takie zabawy, jak wrzucanie innych do wody wbrew ich woli. Do tragedii dochodzi często, kiedy osoby odpoczywające nad wodą ignorują znaki informujące o niebezpieczeństwie. - Pragniemy więc poprzez naszą kampanią społeczną dotrzeć do jak największej liczby młodych, zdrowych, pełnych optymizmu i chęci życia - ludzi - mówi Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, który sam jest ofiarą nieszczęśliwego skoku do wody. - Będziemy się starali uświadomić im, jak poważne i nieodwracalne konsekwencje może mieć chwila nierozwagi. Pragniemy także docierać do ofiar wypadków. Jest to ważne, głównie na początku, aby rozbudzić w młodych osobach przekonanie, że to, co się stało jest wielką tragedią, ale nie oznacza końca czyjegoś życia. Ze złamanym nieodwracalnie kręgosłupem można równie godnie i w pełni uczestniczyć w życiu społecznym. Dlatego stworzyliśmy dla ofiar wypadków wodnych specjalny fundusz "Pierwszy krok, który pomoże przynajmniej niektórym rozpocząć nowe życie. Najczęstsze przyczyny utonięć - Brak umiejętności pływania. - Niepotrzebna brawura, przecenianie swoich sił i umiejętności pływackich. - Pływanie w stanie nietrzeźwym. Alkohol powoduje zaburzenia zmysłu równowagi i orientacji. - Niedocenianie niebezpieczeństwa w wodzie. - Pływanie w miejscach zabronionych. - Skoki na główkę do wodzy nieznanej. - Pływanie obok statków, barek i lodzi motorowych, w pobliżu śluz i zapór wodnych. - Siadanie na rufie kajaku lub na burcie łodzi. - Nieumiejętność postępowania w przypadku wywrócenia się kajaku lub łodzi. - Lekkomyślne potrącenie i wrzucanie innych do wody oraz zanurzanie osób pływających. Marcin Klinkosz
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
tel. (059) 842 51 95 wew. 37 źródło: Głos Pomorza Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |