|
Ocalone przez kardiosaperów
Luiza Łuniewska
Polscy kardiochirurdzy potrafią naprawić już prawie każde dziecięce serce. Niestety, wielu małych pacjentów trafia do nich za późno lub wcale... A dziś można im pomóc, skutecznie diagnozując wrodzoną wadę jeszcze w łonie matki.
Ewa Siedlecka, przedsiębiorca z Warszawy, z dumą patrzy na rosnący brzuch, choć jeszcze kilka tygodni temu była ciężko przerażona. USG wykazało złożoną wadę serca. – Miałam szczęście, że lekarz przeprowadzający badanie w ogóle zauważył, że z serduszkiem dziecka jest coś nie tak – mówi. Potem, niestety, było już gorzej. Większość ginekologów, z którymi się konsultowała, zalecała aborcję. – Na szczęście w końcu trafiłam do doc. Joanny Szymkiewicz-Dangel, kardiologa prenatalnego z warszawskiego szpitala klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej na Karowej. I ona mi wytłumaczyła, że takie wady z powodzeniem się leczy – mówi. Dzieci, które jeszcze kilka lat temu nie miały żadnych szans, urodzone z niedorozwojem lewego (HLHS) lub prawego (zespół Ebsteina) serca czy tetralogią Fallota dziś mogą – po przejściu operacji – prowadzić normalne życie.
Zbawienne USG
„Sukcesy polskiej kardiochirurgii” spotkały się na Karowej. Wyścigi, zabawy i pokrzykiwania. Większość dzieci nie ma żadnych ograniczeń. – Cieszę się, że tu jestem. Mam nadzieję, że następnym razem przyjdę tu z moim maluchem – mówi Ewa Siedlecka.
Spotkanie zorganizował Fundusz na Rzecz Dzieci z Wrodzonymi Wadami Serca. Jego pomysłodawczynią była zmarła niedawno tragicznie Dina Radziwiłł. Jej czteroletni dziś synek, Szymon, chodzi do przedszkola. Żyje prawdopodobnie dlatego, że jego mamie utkwiły w głowie słowa francuskiego położnika z czasów, gdy rodziła swoje pierwsze dziecko. Tłumaczył jej, jak ważne jest badanie USG między 20. a 24. tygodniem ciąży. Wtedy serce dziecka jest już na tyle duże, by lekarz mógł je dokładnie obejrzeć, a jeszcze nie przysłaniają go zbytnio żebra i płuca. – Lekarz w tym okresie powinien dostrzec na monitorze kilka przejaśnień: nerki, żołądek i cztery komory serca – trzeba ocenić ich wielkość i regularność skurczów – tłumaczy doc. Dangel. Jeśli USG wykaże nieprawidłowości w budowie serca, przyszła mama powinna trafić do kardiologa prenatalnego. Taki specjalista wykonuje wówczas nienarodzonemu maluchowi echo serca i elektrokardiogram. „Z automatu” do kardiologa prenatalnego muszą zgłosić się przyszłe mamy chore na epilepsję, choroby tarczycy, te, które same mają wady serca lub urodziły już dziecko nimi obciążone. – Niestety, polscy rodzice podczas badania USG najbardziej są zainteresowani płcią dziecka, a mniej jego zdrowiem – mówi Katarzyna Parafinowicz z Funduszu.
fot. A. Pawłowski
W dodatku ginekolodzy wykonujący USG często pracują na starym sprzęcie i nie mają dostatecznego doświadczenia w odczytywaniu wyników badań. Gdy kilka lat temu telewizja wyemitowała odcinek popularnego serialu „Na dobre i na złe”, którego fabuła dotyczyła prenatalnego diagnozowania wad serca, o zbadanie pod tym kątem prosiło wielu rodziców. Wśród nich była mama dziś działająca w Funduszu. Lekarz ją uspokajał, a tymczasem po tym wymuszonym badaniu okazało się, że dziecko miało złożoną wadę serca. Na szczęście udało się je uratować.
źródło: Tygodnik OZON
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |