gazetapacjenta.pl
Wtorek, 07 lutego 2012 r. Imieniny obchodzą: Romuald, Ryszard, Teodor
Menu serwisu
Strona główna
Gazeta Pacjenta
Aktualności
Ogłoszenia drobne
........................................
Okiem pacjenta
Leki z apteki
Zioła i ziółka
Optyk radzi
Ciekawostki
Humor
Relaks
Kącik hormonalny
........................................
Lekarz radzi
Diagnostyka
Leczenie w Europie
Porady prawne
Ubezpieczenia zdrowotne
........................................
Deutsch
Turystyka i wypoczynek
Kontakt z nami
Reklama w serwisie
Linki
........................................
Polityka prywatności
Ankiety
Czy stosujesz suplementy diety?
 
Logowanie do serwisu





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Mogłem umrzeć przez pogotowie Drukuj Wyślij znajomemu
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
10.10.2005.

Mogłem umrzeć przez pogotowie

Mój mąż mógł umrzeć, bo ekipa pogotowia zlekceważyła pęknięcie tętniaka mózgu - twierdzi Renata Dąbrowska ze Słupska. Mężczyznę cudem udało się uratować. To już kolejny przypadek w tym roku, kiedy chorzy zarzucają pogotowiu lekceważenie pacjentów.

 - To był cud, że mąż przeżył pęknięcie tętniaka. Nie chciałabym, aby inni byli tak traktowani przez pogotowie jak on - uważa Renata Dąbrowska.
Sławomir Żabicki

Dwa tygodnie temu Dariusz Dąbrowski, 29-letni słupszczanin, zaczął się skarżyć na okropny ból głowy. Cierpiący mężczyzna czuł, że traci wzrok. Jego żona natychmiast wezwała pogotowie.
- Dyspozytorka jednak odmówiła wysłania karetki i odesłała mnie do lekarza domowego, który uznał, że wizyta pogotowia jest niezbędna - opowiada kobieta. - Po kolejnym wezwaniu pogotowie przyjechało po kilkunastu minutach. Lekarz zmierzył mężowi ciśnienie, kazał mu ścisnąć rękę i dał zastrzyk z pyralginy. Gdy lekarz i jego pomocnicy wyszli na klatkę schodową, usłyszałam, jak między sobą mówili, że mąż jest naćpany narkotykami i dlatego go boli głowa. To bzdury, bo mąż ani nie pije, ani nigdy nie brał narkotyków.

Pacjenci skarżą lekarzy

- 8 lipca Helena Czapiga wzywała pogotowie, bo nie chciała bezradnie patrzeć, jak umiera jej matka. Karetka przyjechała na miejsce półtora godziny po wezwaniu. Kobieta już nie żyła.
- Gdy 79-letnia Lidia Kos z Pęplina poczuła się źle, Maciej Kirikowicz, jej wnuk wezwał karetkę pogotowia. Dotarła na miejsce po 40 minutach. Tyle zajęło jej przejechanie 9 kilometrów z Ustki do Pęplina. Kirkowicz chce, aby sprawę wyjaśniała prokuratura.

 
Zbigniew Marecki

źródło: Glos Pomorza

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.

Komentarze/y

Powered by AkoComment 2.0!

 
Pogoda
Gdańsk
-9°C
Gdańsk -9°C | Katowice -12°C | Kraków -12°C | Poznań -9°C | Rzeszów -15°C | Szczecin -6°C | Warszawa -9°C | Wrocław -8°C
REKLAMA
Advertisement
Najczęściej czytane
© 2004-2012 Gazeta Pacjenta
Opracowanie i utrzymanie TELEZET