|
Klony "na miarę" dla każdego z nas  Małgorzata Minta, Sławomir Zagórski Wielki postęp w klonowaniu człowieka! Koreańscy naukowcy podnieśli kilkanaście razy wydajność tej techniki. Po raz pierwszy na świecie wyhodowali też z ludzkich klonów 11 linii komórek macierzystych dokładnie dopasowanych do pacjentów. Zdjęcie z mikroskopu przedstawia osiem ośmiokomórkowych embrionów sklonowanych przez naukowców z Seulu. 12 lutego 2004 Fot. AP
Za pomocą tych komórek będzie można próbować w przyszłości leczyć chorych bez najmniejszego ryzyka odrzucenia przeszczepu. Ten ważny eksperyment przyprowadzono w tym samym południowo koreańskim laboratorium, którego pracownicy w lutym 2004 r. donieśli o sklonowaniu ludzkich zarodków.
W całej sprawie nie chodziło i wciąż nie chodzi o powielanie ludzi, lecz o ich leczenie, a więc o tzw. klonowanie terapeutyczne - podkreślają autorzy.
O szczegółach eksperymentu donosi najnowsze "Science".
Jak stworzyć lecznicze komórki
Koreańczycy pod wodzą dr. Woo Suk Hwanga i dr. Shin Yong Moona z Narodowego Uniwersytetu w Seulu pobrali materiał genetyczny od 11 chorych. Było wśród nich ośmioro dorosłych z uszkodzonym rdzeniem kręgowym po urazie i troje dzieci - 10-letni chłopiec z podobnym uszkodzeniem, 6-letnia dziewczynka cierpiąca na cukrzycę i 2-letni chłopiec z rzadką wadą genetyczną upośledzającą działanie układu immunologicznego.
Materiał od chorych wszczepiali do ludzkich komórek jajowych pobranych od 18 ochotniczek. Dawczynie komórek nie otrzymały za to żadnej rekompensaty finansowej (jedna z nich była też potencjalnym biorcą, tj. należała do jedenastki pacjentów). Badania były w całości finansowane przez rząd Korei Południowej.
Z komórek jajowych usuwano jądro i na jego miejsce wprowadzano jądro komórkowe pobrane od osoby chorej. Ze 185 utworzonych w ten sposób komórek udało się wyhodować 31 blastocyst i wyprowadzić z nich aż 11 linii komórek macierzystych. Aż - bo taka wydajność do tej pory pozostawała wyłącznie w sferze marzeń. Dość wspomnieć, że rok temu za sukces uznano wyhodowanie jednej takiej linii komórek z 242 jaj. Wydajność klonowania podniesiono więc kilkunastokrotnie, co oznacza, że w tej chwili uzyskiwanie sklonowanych zarodków człowieka jest łatwiejsze niż w przypadku zwierząt!
Kulisy koreańskiego sukcesu
W czym tkwi sekret powodzenia Koreańczyków? Po pierwsze, w pobieraniu jaj od młodych kobiet (próby szły wyraźnie lepiej, gdy dawczynią była kobieta 20- niż 30-letnia). Po drugie, w bardzo precyzyjnym i delikatnym wprowadzaniu obcego materiału genetycznego do jaj. A po trzecie, w nieprawdopodobnej wręcz pracowitości wszystkich członków zespołu. - Oni naprawdę pracują 365 dni w roku, z wyjątkiem lat przestępnych, kiedy robią to przez 366 dni - mówi na łamach "The New York Times" dr Gerald Schatten, który pomagał Koreańczykom przygotować angielską wersję publikacji w "Science". - Mało tego, oni mają pierwsze ranne zebranie w laboratorium o 6.30, tylko w niedzielę śpią chwilę dłużej, bo zbierają się o 8.00 - dodaje Schatten.
Czego to one nie potrafią
Do czego mają posłużyć wyhodowane z zarodków komórki macierzyste? Naukowcy twierdzą, że są one jedną z największych nadziei współczesnej medycyny. Za ich pomocą chcą naprawiać serca zniszczone po zawale, sprawić, by chora trzustka zechciała znów produkować insulinę, leczyć mózgi osób cierpiących na parkinsona lub alzheimera czy wreszcie postawić na nogi ludzi sparaliżowanych po wypadku. Komórki pobrane z zarodka teoretycznie wszystko to potrafią. Teraz chodzi o to, by nauczyć się je dalej hodować tak, by zamieniały się dokładnie w to, co chcemy.
Komórki uzyskane przez Hwanga i Moona mają dodatkową, niezwykle ważną zaletę. Pasują bowiem w 100 procentach do pacjenta - pochodzą wszak z jego własnego materiału genetycznego. A to samo wyklucza jakiekolwiek ryzyko odrzucenia przeszczepu przez organizm.
Koreańczykom udało się przygotować lecznicze komórki dla dziewięciu spośród 11 chorych.
Wilmut u Hwanga, Hwang u Wilmuta
Na razie o przystąpieniu do leczenia nie ma jednak mowy. Linie komórkowe czekają więc spokojnie na swój dzień w laboratorium. Wszczepianie ich dziś pacjentom byłoby zbyt niebezpieczne, gdyż - jako że potrafią one wszystko - potrafią też przeistoczyć się w raka. Zanim dojdzie do prób klinicznych, musimy nauczyć się nimi sterować.
Osiągnięcie koreańskich badaczy pokazuje jednak, że sam pomysł klonowania terapeutycznego ludzi jest jak najbardziej realny. - Do tej pory wielu badaczy nie wierzyło w możliwości tej techniki. Dziś stało się jasne, że to po prostu działa i dlatego znacznie więcej ludzi włączy się teraz do gry - mówi dr John Gearhart z Johns Hopkins University (USA).
Sprawą zainteresował się sam Ian Wilmut, twórca pierwszego ssaka sklonowanego metodą przeszczepiania jąder - słynnej owieczki Dolly. Wilmut wybrał się osobiście do Seulu, żeby zaznajomić się z tamtejszą techniką. W tym tygodniu trwa rewizyta dr. Hwanga w Roslin Institute pod Edynburgiem, gdzie urzęduje Wilmut.
Klony i pieniądze
Dokonaniom Koreańczyków bacznie przyglądają się też Amerykanie, którzy decyzją prezydenta Busha z 2001 r. nie mogą produkować nowych linii komórek zarodkowych za pieniądze z federalnego budżetu. Osiągnięcia badaczy z Seulu każą im ponownie zastanowić się nad słusznością tego zakazu. Coraz więcej polityków zaczyna zdawać sobie sprawę, że Amerykanie, trwając przy restrykcyjnych przepisach, mogą stracić ogromne pieniądze związane z nowymi potencjalnymi metodami leczenia, na które patenty będą mieli nie oni, lecz Koreańczycy. Jak podaje "The New York Times", w przyszłym tygodniu Kongres pochyli się ponownie nad ustawą, rozpatrując projekt republikańskiego senatora Orrina G. Hatcha zezwalający na rządowe finansowanie klonowania terapeutycznego, zakazując jednocześnie reprodukcyjnego. Z takim zakazem zgadza się zresztą całkowicie sam Hwang. W Korei klonowanie reprodukcyjne objęte jest surowym zakazem.
Nie wszystkim jednak podoba się pomysł klonowania terapeutycznego, boją się, że doświadczenia wymkną się spod kontroli. - Eksperyment Koreańczyków jest moralnie podejrzany. Chodziło w nim o wytworzenie zarodków w celach badawczych, ale jednocześnie ułatwi ono tworzenie dzieci-klonów - ostrzega przewodniczący Komisji ds. Etyki przy prezydencie USA dr Leon Kass. Jedno jest pewne, obok tego tematu nie da się już przejść obojętnie. - Jedni pokochają te doświadczenia, inni znienawidzą - tak podsumował wyniki seulskiego zespołu dr Rudolf Jeanisch ze słynnego MIT. źródło: gazeta.pl Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |