Podczas piątkowej I Ogólnopolskiej Konferencji Logopedycznej
w Katowicach o swoim zmaganiu z jąkaniem opowiadali pacjenci dr. Chęćka.
24-letni student Andrzej zdecydował się rozpocząć terapię dopiero
w lutym tego roku, bo uznał, że będzie mu łatwiej szukać pracy.
Podczas wystąpienia przed salą wypełnioną przez kilkuset słuchaczy
mówił wolno i płynnie.
– Namawiam do terapii wszystkich jąkających się, to od nich
zależy, czy chcą osiągnąć sukces, czy dalej się jąkać. Jeśli chcą
się wyleczyć, to jest to możliwe, zachęcam, żeby się nie poddawali –
powiedział.
Przyczyny dysfunkcji są złożone i nie do końca jeszcze
zbadane. Mogą być wrodzone lub nabyte, mieć charakter
neurologiczny lub psychologiczno-rozwojowy, a nawet genetyczny –
naukowcy mówią o dziedziczeniu niepełnowartościowego systemu
nerwowego. Osoby dotknięte zaburzeniem mają znacznie utrudnione
normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
– Każdego jąkającego można wyleczyć, ale nie zależy to tylko od
logopedy, ale od samego jąkającego – na ile realizuje zalecenia –
i od otoczenia. Rodzina jest współodpowiedzialna. Ja na terapię
nie przyjmuję pojedynczego pacjenta. Nawet jeśli ma 40 lat, musi
przyjść z żoną. Dowiaduję się od rodziny wielu rzeczy – jakie jest
funkcjonowanie tego człowieka, jak się komunikują i daję wskazania
dotyczące codziennego życia – tłumaczy Chęciek.
Negatywny wpływ na płynność mówienia ma
współczesny, nerwowy tryb życia pod presją czasu. – Jeśli w domu
jest bardzo szybko mówiąca matka czy ojciec, używający w pewnym
stopniu agresywnej, szybkiej mowy, jest ogromny pośpiech, to
dziecko dwu-, trzy-, czteroletnie, żyjące i komunikujące się w tym
pośpiechu, kiedy jest to sytuacja chroniczna, może mieć kłopoty –
mówi logopeda.
Do jąkania się lub nawet logofobii – patologicznego lęku
przed mówieniem – może się też przyczynić szkoła, która bywa
źródłem dziecięcych nerwic. Logopedzi zniechęcają też do
„hodowania małego geniusza” – w ich gabinetach pojawiają się
nieraz dzieci, którym rodzice ładują do głowy olbrzymią ilość
wiedzy i słownictwa.
Naczelna zasada pracy z dziećmi jąkającymi się to zwolnienie
tempa mówienia i ograniczenie czasu, jaki spędzają milcząc – przed
telewizorem lub komputerem – na rzecz rozmów i dyskusji. W terapii
jąkania stosuje się też technikę przedłużania samogłosek,
śpiewoterapię, zaleca pauzowanie – nieodpowiadanie na pytanie od
razu, ale po kilku sekundach.
Jąkanie może mieć charakter kloniczny – to powtarzanie sylab,
wyrazów czy fraz, a nawet zdań – np.: Pa-pa-pani Te-te-teresa
idzie do-do-do kina. Drugi typ to typ toniczny, gdzie występują
mocniejsze bloki mięśniowe połączone ze współruchami mięśniowymi,
np. P-p-p-aaaani T-teeeeresa k-k-kupiła.
– Najczęściej występuje forma mieszana – jąkanie kloniczno-
toniczne, z przewagą jednego lub drugiego. Z moich badań wynika,
że 88 proc. przypadków jąkania wtórnego, czyli po 7.–8. roku życia –
to właśnie jąkanie mieszane – podkreślił dr Chęciek.
Szacuje się, że jąka się 1 proc. dorosłych, wśród dzieci
problem dotyka ok. 5 proc. W przypadku dzieci może to być
naturalny dla nauki mówienia okres rozwojowy niepłynności mowy –
60 proc. niepłynnie mówiących dzieci przestaje się jąkać bez
specjalnych zabiegów logopedycznych ok. 4. roku życia. (PAP)
źródło: TVP