|
Jak przychodnia, to tylko z windą! Większości przychodni z koszalińskiego grozi zamknięcie od 1 lipca. Dlaczego? Nie spełniają wyśrubowanych norm technicznych, a koniecznych remontów nawet nie zaczęły. Zmiany wymusza rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia z 1992 roku, o którym mało kto wie. Oprócz zainstalowania wind nawet w przychodniach jednopiętrowych, nakazuje również usytuowanie poradni ginekologicznych oraz poradni dla dzieci na parterze.
Te ostatnie muszą być wyposażone w pomieszczenia na wózki. Jeśli w przychodni są poradnie dla dzieci zdrowych i chorych oraz dla dorosłych, to każda musi mieć osobne wejście. To samo dotyczy - o ile są - izolatek, pomieszczeń gospodarczych i apteki. Oddzielne wejścia trzeba też zapewnić personelowi.
Jak windą, to tylko z panem Darkiem Szczegółowych zaleceń jest kilkadziesiąt i, jak w 1992 roku, istnieją dziś tylko na papierze. Sprawdziliśmy: większość przychodni nie spełnia wymogów. Tymczasem na ich wprowadzenie mają czas tylko do 30 czerwca. Jeśli tego nie zrobią, zostaną zamknięte. Tak może stać się z poradnią Medyk w Świdwinie. Jeden z tutejszych gabinetów mieści się na pierwszym piętrze. - Windę mamy, ale tylko towarową - wyjaśnia Jacek Rożański, kierownik Medyka. - I jeździć nią może tylko pan Darek, nasz konserwator, który ma wymagane uprawnienia. Gdy jest, to oczywiście zawozi pacjentów na górę. Ale jak pana Darka nie ma, to niestety - muszą iść po schodach. Problemem będzie też w Medyku oddzielenie poradni dziecięcej od pozostałych i utworzeniae przy niej wózkarni. - Trzeba by dobudować nowe pomieszczenia, bo tak się nie pomieścimy - uważa Jacek Rożański.
Czyj to kłopot? Windy nie ma również trzypiętrowa przychodnia w Kołobrzegu przy ul. Waryńskiego. Mieści się tu siedem różnych zakładów opieki zdrowotnej. Szefowa jednego z nich powiedziała nam, że obiekt nie jest własnością medyków, tak więc i wszelkie inwestycje z nim związane nie należą do nich. Ale i właściciel przychodni - Urząd Miejski w Kołobrzegu - zdecydowanie odcina się od problemu. - To przecież nie leży ani w naszym interesie, ani nie jest naszą potrzebą - przekonuje Piotr Pasikowski, rzecznik kołobrzeskiego ratusza. - A poza tym, nikt nam nie zagwarantuje, że po wyłożeniu potężnej sumy na remonty i montaż windy, za rok nie okaże się, że przychodnie znajdą sobie inne miejsce i wyprowadzą się. Zmarnowalibyśmy pieniądze. Przystosowanie się do wymogów resortu zdrowia to kłopot poradni.
Opornych się wykreśli Na przystosowanie się do wyznaczonych standardów przychodnie miały 13 lat i w tym czasie zdążyły zapomnieć o swoim obowiązku. Oporne lub po prostu za biedne na remonty powinny od 1 lipca zostać zamknięte. Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ośrodki zdrowia mogą nie zdążyć z remontami. I najprawdopodobniej przesunie termin realizacji zmian - do końca 2008 roku. - A te, które się nie przystosują, zostaną wykreślone z rejestru zakładów świadczących usługi medyczne. Niektórzy już się dostosowali, wiec dlaczego inni nie mogą? - pyta Paweł Trzciński z Biura Promocji i Informacji Ministerstwa Zdrowia. Czy jednak ministerstwo zdąży z nowymi przepisami? Na razie wciąż obowiązują stare. Dlatego szefowie przychodni nie mogą spać spokojnie.
Paulina Zgrzebnicka
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
tel. 347 35 25 źdródło: Głos Pomorza Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |