Trzeba zmniejszać, zmniejszać, zmniejszać... Na jakim etapie są prace nad stworzeniem PSS? - Zbudowaliśmy już prototyp pompy, która może być implantowana do wnętrza ludzkiego ciała. Składa się z materiałów, których wcześniej nikt nie użył w tym celu, a które okazały się o wiele lepiej akceptowane przez organizm. Teraz ten aparat musi zostać poddany co najmniej 10-15 eksperymentom - a każdy z nich kosztuje jakieś 60-80 tysięcy złotych. W pracach nad stworzeniem sztucznego serca ograniczają nas jedynie pieniądze - zaznacza członek pracowni PSS. Drugi tor prac skupia się nad minimalizacją pozostałych części sztucznego serca. - W pierwszym etapie "schowamy” maszynę napędzającą pompę. Potem to samo czeka też zasilacz. Razem - zajmie jakieś pięć lat - podsumowuje Maciej Gawlikowski. Koszt wszystkich prac powinien zamknąć się w 25 mln zł.
Sztuczne, ale nie wieczne Sztuczne serce będzie wystarczać na kilka lat: około 5, może dłużej. - Ale granicą jest dziesięć lat. To zresztą naturalne: jeśli blaszka zastępująca zastawkę zgina się ileś milionów razy, to materiał, z którego jest zbudowana, ma prawo się zużyć - tłumaczy Maciej Gawlikowski. - Poza tym organizm człowieka pompę rozpoznaje jako coś obcego i po pewnym czasie krew zaczyna się w niej zakrzepiać - a to zakłóca pracę i urządzenia, i organizmu. Z kolei na zastawkach lubi wytrącać się wapń. Dlatego te elementy w końcu będą musiały zostać wymienione. Na świecie oprócz Polski jeszcze 2 kraje dysponują sztucznym sercem: Stany Zjednoczone i Niemcy. Polacy przystąpili do budowy własnego. - Urządzenie amerykańskie jest jakieś osiem razy droższe od naszego, niemieckie - może sześć. Ale nie tylko pieniądze są barierą w kupnie licencji na te urządzenia. Po prostu: to, że my chcemy je kupić, nie oznacza wcale, że producent zamierza je sprzedać - kwituje członek zespołu pracującego nad PSS. Poza tym eksportowa cena polskiego serca ma być znacznie niższa od urządzeń konkurencyjnych. Dochody z eksportu trafią na upowszechnianie PSS w Polsce.
Sztuczna pompa (niemal) dla każdego Niewydolność serca może dotknąć każdego, a sztuczne serce to rozwiązanie dla osób oczekujących na przeszczep. Będzie wszczepiane pacjentom powyżej 14. roku życia, szczególnie tym, których stan zdrowia nie rokuje przeżycia miesiąca - czyli przede wszystkim zawałowcom i ofiarom zapaleń mięśnia sercowego. Sztuczne serce pozwoli im czekać na operację w domu i prowadzić normalny tryb życia. Na transplantację naturalnego organu ma szansę jeden na 10 oczekujących; w USA - 1 na 15.
Jak ratuje się chorych teraz? Chorzy mogą korzystać z programu POLCAS (Polski System Wspomagania Serca), który realizowany jest w 7 polskich klinikach i jednej argentyńskiej. Zapewnia wspomaganie krótkoterminowe (do 3 miesięcy) i składa się z jednej lub dwóch - w zależności od potrzeb - komór wspomagających pracę serca. POLCAS ma własne zastawki i jego praca odciąża mięsień sercowy, który ma szansę się zregenerować - lub przynajmniej dotrwać do przeszczepu. Urządzenie wypróbowało 156 pacjentów. Skuteczność wynosi do 60 procent; ci, którym się udało, byli wspomagani POLCASEM w terapii trwającej 58-92 dni.
Jak działa sztuczne serce? Składa się z części wewnętrznej i zewnętrznej. Pierwsza to wszczepiana do organizmu pompa z napędem i baterią; ważą ok. 600 gram. Część zewnętrzna to bateria i urządzenie nadzorujące pracę protezy; będą przypięte do paska (można je schować pod odzieżą). Wewnętrzna bateria ma starczać na 6-8 godzin; po ich upływie pacjent musi się podłączyć do zewnętrznej baterii (przymocowanej do paska).
|