|
Autor: Michał Zając
Rozmowa
z doktorem Arturem Nowakowskim, seksuologiem i ginekologiem z 18 letnim stażem
zawodowym, przyjmującym w Centrum Medycznym Falck przy ul. Mariańskiej 1 w
Warszawie. Prywatnie zapalony rowerzysta i narciarz, czynny szkutnik i żeglarz,
miłośnik dobrej książki.
- Panie doktorze, zacznijmy
od pytania czy seksuolog w ogóle jest potrzebny w epoce viagry?
Artur Nowakowski: Zacznijmy od tego, że ktoś musi
niebieską tabletkę przepisać. A są jeszcze jej odpowiedniki również niebieskie
oraz pomarańczowe i białe. Poza tym, co tu dużo mówić, seksuologia to nie tylko
zaburzenia erekcji u mężczyzn, kiedy to w bardzo wielu przypadkach leczenie
kończy się przepisaniem wspomnianych tabletek. To również przedwczesny wytrysk,
to anorgazmia u kobiet, zaburzenia bólowe u kobiet, obniżenie libido u ludzi,
którzy w dzisiejszych czasach są zestresowani, zabiegani i po prostu zmęczeni.
I to tutaj mamy duże pole do popisu. Pojawiają się coraz to nowe leki z
pogranicza psychiatrii i seksuologii, i myślę, że ta specjalizacja ma dużą
przyszłość.
- Jest Pan
ginekologiem i seksuologiem. Dlaczego seksuologiem?
AN: Trochę to samo wyszło, tak się
potoczyły moje losy zawodowe. Na pewnym etapie mojego życia pracowałem w
Towarzystwie Rozwoju Rodziny, gdzie mogłem współpracować z profesorem Lwem
Starowiczem, razem z nim prowadzić badania, zajmować się pacjentami. I to mnie
zainteresowało. Zresztą to było jeszcze przed masowym wprowadzeniem na rynek
sydenafilu i tadanafilu. Muszę przyznać,
że trochę się przyczyniłem do wprowadzenia tych leków na rynek, bo brałem udział
w ich badaniach klinicznych. Stąd wzięło się moje zainteresowanie seksuologią i
cały czas mam przekonanie, że w tej specjalizacji dużo jeszcze można zrobić.
- To czym właściwie
jest seksuologia?
AN: Ja jestem lekarzem
seksuologiem, a musimy odróżnić dwie rzeczy. Podejście lekarza i podejście
psychologa do seksuologii. Zupełnie kim innym jest lekarz w seksuologii, a kim
innym jest psycholog. Obaj są seksuologami, ale zajmują się zupełnie innymi
sposobami leczenia. Psychologowie są od tego, żeby leczyć „dobrym słowem",
psychoterapią i tutaj bardzo dużo można uzyskać. Psycholodzy nie mają jednak
uprawnienia do wystawiania recept. I kiedy zawodzą metody behawioralne, czy tam
gdzie trzeba wspomóc metody psychologiczne farmakologią, należy pacjenta
zdiagnozować, wykluczyć inne choroby. Bardzo często zaburzenia sfery seksualnej
wiążą się z innymi- somatycznymi. Jest ogromna grupa pacjentów, u których
zaburzenia sfery seksualnej są objawem innych poważniejszych chorób. Dlatego
tak ważna jest rola lekarza seksuologa, bo w zasadzie niekoniecznie Pacjent,
który przychodzi i mówi, że ma zaburzenia erekcji dostaje viagrę i ona załatwi
wszystkie jego problemy. Warto jest
spojrzeć na niego ogólnie, warto jest wykluczyć cukrzycę, wykluczyć inne
choroby, które mogą te zaburzenia erekcji wywoływać. A to już zadanie lekarza,
tego nie zrobi psycholog.
Podstawowa
rzecz, o której warto wiedzieć. Zaburzenia erekcji o kilka lat poprzedzają
miażdżycę lub zawał serca. Dlatego niebagatelizowanie problemu, rozpoczęcie
leczenia lub choćby diagnostyki układu sercowo naczyniowego może uratować
życie. Bo jest to pierwszy objaw. Chodzi o kaliber tętniczek. Najpierw zamykają
się najmniejsze, czyli na przykład tętnica grzbietowa prącia. To powoduje
zaburzenia erekcji i ten mężczyzna może mieć za kilka lat zawał serca. Dlatego
ważne jest, nie tylko dla jego funkcji seksualnych, ale dla jego życia i
zdrowia, aby zgłosił się do lekarza specjalisty, który będzie o tych
zależnościach wiedział.
- Czy są statystyki
mówiące o tym, jakie problemy zdrowotne powodują najczęściej zaburzenia w
sferze seksualnej Polaków?
AN: Nasze krajowe statystyki
niewiele różnią się od światowych. Niedawno ukazał się raport o seksualności
Polaków pod redakcją profesora Starowicza. Wiadomo, że główne choroby związane
z zaburzeniami sfery seksualnej to: przede wszystkim cukrzyca - i to są bardzo
trudni do leczenia pacjenci - następnie miażdżyca naczyń, choroby psychiczne,
SM .
- Idąc dalej tym
tropem, kto powinien zapukać do gabinetu lekarza seksuologa?
AN: Każdy, kto zauważa, że jego
życie seksualne zmienia się na gorsze. Oczywiście nie możemy diagnozować
zaburzeń erekcji u mężczyzny, który współżyje kilka razy w tygodniu lub nawet
kilka razy dziennie i raz na jakiś czas nie może uzyskać wystarczającego
wzwodu. Pacjentem zajmujemy się wówczas, kiedy taka sytuacja występuje w większości
prób podjęcia współżycia, mężczyznami, którzy mają przedwczesny wytrysk, kobietami,
które mają obniżone libido, np. po zastosowaniu leków antykoncepcyjnych . Ten
problem dotyczy nawet 10% użytkowniczek takich środków. Dość trudne jest
rozróżnienie czy mniejsze potrzeby seksualne spowodowane są konkretną metodą
antykoncepcyjną, czy jest to spadek napięcia seksualnego, a trzeba liczyć się z
tym, że z biegiem czasu spada ono w każdym związku. I tutaj zaczyna się moja
rola ginekologa seksuologa. Kolejna grupa pacjentek to panie z zaburzeniami
bólowymi w trakcie współżycia. W takim przypadku rola ginekologa to ocena
anatomii narządu rodnego, sprawdzenie czy nie ma przeszkód biologicznych,
anatomicznych, które powodowałby ból lub nawet uniemożliwiały współżycie.
- A czy istnieje w
seksuologii, wzorem innych specjalizacji, pojęcie grup podwyższonego ryzyka?
AN: Można wskazać osoby, które
potencjalnie są narażone bardziej, jednak problem polega na czym innym. Otóż
trudno jest prowadzić badania przesiewowe ukierunkowane na wyselekcjonowanie
osób z problemami seksualnymi.
Często
trafiają do nas osoby z zaburzeniami, u których okazuje się, że wystąpiły błędy
w wychowaniu, ludzie z rodzin rozbitych rodzin, gdzie co najmniej jedno z
rodziców nie wypełniało prawidłowo swej roli. To wszystko może być przyczyną
zaburzeń seksualnych w dorosłym życiu. Oczywiście są odpowiednie tabele,
kwestionariusze, które po wypełnieniu przez pacjenta i opracowaniu
statystycznym ułatwiają dojście do źródeł problemu i odpowiednią diagnozę. Mi jako lekarzowi nie przychodzi do głowy np.
ankieta medyczna wypełniana w ramach Medycyny Pracy, w której przyszły
pracownik opisywałby jakie są jego wzorce erotyczne, jak przebiega jego życie
seksualne, określał poziom satysfakcji ze współżycia, model rodziny, w której
został wychowany, zwierzał się, kim był dla niego ojciec, a kim matka.
Takie
screeningi robimy podczas badań klinicznych lub naukowych. Mają one jednak
znacznie mniejszy zasięg niż podczas badań wspomnianej Medycyny Pracy.
- Chyba też nie
jesteśmy, jako społeczeństwo, gotowi na takie programy?
AN: Nie tylko my, nie tylko my!
Generalnie rzecz ujmując do seksuologa trafia pacjent z problemem. Nie
spotkałem się w trakcie swojej pracy z programem badań, mających na celu
wczesne wykrycie i zapobieganie problemom w sferze seksualnej. Jako pewną formę
profilaktyki potraktowałbym rolę naszą, lekarzy, w podnoszeniu świadomości. Społeczeństwo
staje się coraz bardziej otwarte, coraz bardziej nowoczesne, a jednak, niestety,
cały czas trafia do nas, lekarzy, wiele kobiet, które cierpią w milczeniu. Są
one ofiarami wychowania, które wpoiło im, że współżycie to forma obowiązku
wobec mężczyzny, a nie potrzeba wynikająca z samej istoty kobiecości. Na
szczęście to się zmienia. Spotykam w swojej pracy coraz więcej kobiet
świadomych swojej seksualności, świadomych swoich potrzeb, ba! dbających o
siebie i swoje potrzeby.
- Kto częściej
przychodzi do seksuologa, Polki czy Polacy?
AN: Zdecydowanie Polacy.
Przynajmniej w wydaniu klinicznym seksuologii, z którym ja mam do czynienia.
Natomiast w mojej równoległej specjalizacji - ginekologii - staram się, te
tematy poruszać i często problemy ze sferą życia erotycznego ujawniają się
podczas wizyty ginekologicznej. Także w całym życiu zawodowym mam więcej
Pacjentek i im też udzieliłem większej pomocy, ale w gabinecie seksuologa
częściej przyjmuję mężczyzn. Ma na to wpływ także nasza fizjologia. Kobiety z
zaburzeniami sfery seksualnej są w stanie odbyć stosunek. U mężczyzn jest
odwrotnie. Problem w tej sferze bardzo często uniemożliwia współżycie.
- Czy zatem możemy
powiedzieć, ze mężczyźni są odważniejsi, bo nie boja się przyjść do lekarza i
opowiedzieć o swoich problemach?
AN: Są na pewno bardziej
zdeterminowani. A co do odwagi, to mężczyźni często przychodzą przysłani przez
swoje partnerki.
- Jak postrzegają
seksuologię pacjenci, a jak lekarze?
AN: Mamy tutaj różne doświadczenia.
Pacjenci wymagają szybkiej i skutecznej pomocy, stąd też wymienione na początku
naszej rozmowy tabletki, które przynoszą natychmiastowy efekt. Tutaj chciałbym
obalić mit, że seksuolog jest od przypisywania kolorowych tabletek. Jestem
lekarzem i moim zadaniem jest dokładnie zdiagnozować pacjenta, wykluczyć choroby
lub rozpoznać organiczne przyczyny zaburzeń erekcji. Wykonanie badań
hormonalnych, badań podstawowych jak choćby poziom cukru, cholesterolu,
sprawdzenie stanu ogólnego, stanu naczyń pozwala na przepisanie pacjentowi
odpowiednich leków i dawek.
- A lekarze innych
specjalności?
AN: Jest coraz lepiej. Dobrze
współpracuje się z ginekologami, dobrze współpracuje się z urologami. Od około
5, 6 lat wykłady z seksuologii są na kursach specjalizacji z ginekologii i to
daje bardzo dużą zmianę na lepsze. Nowe pokolenie ginekologów jest przygotowane
do pomagania i nie boi się rozmawiać o seksualności ze swoimi pacjentkami.
Problemem starszych pokoleń ginekologów jest właśnie to, że rzadko nawiązują do
zaburzeń tej sfery. Pacjentki oczekują pomocy od swojego lekarza, ale często
same nie potrafią lub nie mają odwagi rozpocząć rozmowy, natomiast zapytane
chętnie o tych problemach opowiadają i szukają pomocy. Idąc dalej, coraz więcej
internistów i kardiologów kieruje swoich pacjentów do seksuologa. Myślę, że
tutaj w Falck, gdzie mamy Centrum Medyczne z dobrymi internistami, z dobrymi
specjalistami możemy z powodzeniem rozwinąć prowadzenie i leczenie pacjentów.
Mamy bardzo dobrą bazę diagnostyczną - laboratoryjną i obrazową - możemy badać
przepływy w naczyniach, czyli Dopplera tętnic i żył prącia.
- W jaki sposób
zachęciłby Pan ludzi do tego, aby nie obawiali się skorzystać z porady
seksuologa?
AN: Tak, jak każdy inny lekarz,
seksuolog jest po to, by pomóc. Człowiek zdrowy to nie tylko człowiek zdrowy
fizycznie, który chodzi, je, egzystuje samodzielnie, ale przede wszystkim
człowiek spełniony pod każdym względem. Być zdrowym to znaczy być również
spełnionym seksualnie.
- Mówiąc o
satysfakcji, co daje Panu poczucie dobrze wykonanej pracy?
AN: Pacjenci, którzy wracają do
mojego gabinetu i mówią „dziękuję Panie doktorze, naprawdę mi Pan pomógł".
Kiedy słyszę, że moi pacjenci nie tylko ponownie zaczęli współżyć, ale zaczęli też
czerpać z tego przyjemność. Kiedy dowiaduję się, że udało im się odbudować
związek i teraz wspólnie spacerują, mają nowe hobby, coś ich na nowo łączy.
- A najtrudniejsze
sytuacje?
AN: Najtrudniejsze sytuacje ...
zależą od pacjentów. Jest bardzo trudno szybko wyleczyć starszego, schorowanego
człowieka, który na domiar złego sam o siebie nie dba, a ma chorobę wieńcową,
nadciśnienie, zaniedbaną cukrzycę. Taki pacjent przychodzi nie dlatego, że ma
polineuropatię lub mikroangiopatię, tylko dla tego że ma zaburzenia erekcji i
to jest dla niego jedyny problem. Nie rozumie, że powinien się leczyć ogólne,
bo zaburzenia są efektem poważniejszych chorób.
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Powered by AkoComment 2.0! |